POLISH POEM LYRICS

WIDOK ZE ŚWINICY DO DOLINY WIERCHCICHEJ
VIEW
Taki tam spokój... Na gór zbocza
światła się zlewa mgła przezrocza,
na senną zieleń gór.

Szumiący z dala wśród kamieni
w słońcu się potok skrzy i mieni
w srebrnotęczowy sznur.

Ciemnozielony w mgle złocistej
wśród ciszy drzemie uroczystej
głuchy smrekowy las.

Na jasnych, bujnych traw pościeli
pod słońce się gdzieniegdzie bieli
w zieleni martwy głaz.

O ścianie nagiej, szarej, stromej,
spiętrzone wkoło skał rozłomy
w świetlnych zasnęły mgłach.

Ponad doliną się rozwiesza
srebrzystoturkusowa cisza
nieba w słonecznych skrach.

Patrzę ze szczytu w dół: pode mną
przepaść rozwarła paszczę ciemną -
patrzę w dolinę, w dal:

i jakaś dziwna mię pochwycą
bez brzegu i bez dna tęsknica,
niewysłowiony żal...
So peaceful there... Slides of fog
pour on sleepy greenery of the shining slopes.


Far away among the stones
a humming brook glitters in the sun
and seems like a silvery rainbow- like a ribbon.


Dark green in the golden fog;
among the solemn silence, the deaf spruce forest dozes


On the lush blanket of grass a dead rock
whitens in the greenness and reflects the sun.


Naked grey steep rocks
towering around me sleep in shiny mist.


A silvery tourquise silence of the sky
spreads in sunny sparks.


I look downwards from the top :
under me an abyss widely opens its dark mouth
I look at the valley, far away


And I somehow feel an odd endless craving
Inexpressible sorrow.